CYKL OLIMPIJSKI KRZYSZTOFA GOSTOMCZYKA #10- MAGDALENA MROCZKIEWICZ

Autor: Maciej Szafran | 7/22/2021
Powrót
CYKL OLIMPIJSKI KRZYSZTOFA GOSTOMCZYKA #10- MAGDALENA MROCZKIEWICZ

Magdalena Mroczkiewicz (obecnie Koletsos) jest srebrną medalistką Igrzysk Olimpijskich w Sydney w 2000 roku. Swój największy sukces olimpijski odniosła w drużynie florecistek z Anną Rybicką, Sylwią Gruchałą oraz Barbarą Wolnicką. Jej kariera rozpoczęła się w Gdańsku. Od najmłodszych lat odnosiła sukcesy na arenie międzynarodowej. W 1998 roku zdobyła pierwsze Mistrzostwo Świata Juniorek w drużynie. Rok później dołożyła do niego złoto MŚ zarówno indywidualnie, jak i drużynowo. W seniorskiej karierze wywalczyła srebro podczas Igrzysk w Sydney. Świetne rezultaty osiągała również w Mistrzostwach Świata. W 1998 i 2004 roku zdobyła brąz, w 1999 i 2002 srebro, a w 2003 i 2007 roku została Mistrzynią Świata z drużyną florecistek. Przez większą część swojej kariery reprezentowała KS AZS AWFiS Gdańsk.
 
Jak rozpoczęła się Pani przygoda z szermierką?
 
Magdalena Mroczkiewicz: Przygodę z szermierką rozpoczęłam przez czysty przypadek. Moją szkołą rejonową była słynna “siedemdziesiątka”, w której do dziś mieści się Gdańska Szkoła Szermierki. Moim pierwszym trenerem był pan Jerzy Podstawek.

Czy od początku marzeniem był medal olimpijski?

MM: Oczywiście! Od samego początku marzyłam o medalu olimpijskim.
 
Kiedy podjęła Pani decyzję o tym, aby zostać sportowcem wyczynowym – florecistką?
 
MM: Nie pamiętam, kiedy dokładnie podjęłam taką decyzję. Wszystko się potoczyło automatycznie. Niestety pomimo wielu lat regularnych sukcesów nasz sport nie jest aż tak popularny, biorąc pod uwagę medialność.
 
Które Igrzyska zapadły Pani najbardziej w pamięć? Czy jakieś zawody były bardziej pamiętne?
 
MM: Najlepiej wspominam Igrzyska Olimpijskie w Sydney w 2000 roku. Przywiozłyśmy z nich srebrny medal we florecie drużynowym.
 
Czy jest Pani zadowolona ze swojej kariery sportowej?
 
MM: Uważam, że osiągnęłam bardzo dużo, chociaż oczywiście można było wygrać więcej zawodów.
 
Czy występ na Igrzyskach był najbardziej stresującą chwilą w Pani życiu?
 
MM: W ogóle nie stresował mnie start na Igrzyskach Olimpijskich. Ani pierwsze Igrzyska w Sydney, ani drugie w Pekinie. Myślę, że szermierka nigdy nie wywoływała we mnie stresu. Życzę młodym adeptom naszego sportu, aby konsekwentnie dążyli do celu. Wówczas z pewnością będą mieli radość z tego, co robią.
 
Ile medali przywiozą z Tokio polscy szermierze?
 
MM: Stawiam, że uda się wywalczyć jeden medal. Chociaż mam cichą nadzieję i trzymam kciuki, żeby udało się osiągnąć więcej.