CYKL OLIMPIJSKI KRZYSZTOFA GOSTOMCZYKA #13 – RYSZARD SOBCZAK

Autor: Dominika Ossowska | 8/12/2021
Powrót
CYKL OLIMPIJSKI KRZYSZTOFA GOSTOMCZYKA #13 – RYSZARD SOBCZAK

Ryszard Sobczak to były florecista KS AZS AWFiS Gdańsk. Jego największym osiągnięciem jest dwukrotne zdobycie medalu olimpijskiego. Sobczak wywalczył brązowy medal podczas Igrzysk Olimpijskich w Barcelonie w 1992 roku oraz srebrny w Atlancie w 1996 roku. Cztery lata później otarł się o podium, zajmując czwarte miejsce. Medale olimpijskie zdobywał z drużyną florecistów.
 
Ryszard Sobczak jest Mistrzem Świata z 1998 roku. Złoto MŚ wywalczył również będąc członkiem drużyny florecistów. W 1990 roku na mundialu zdobył srebro, a w 1993 i 1995 roku brązowe medale. Indywidualnie trzykrotnie był mistrzem Polski, dwa razy wywalczył srebro na polskim czempionacie.
 
Na początku swojej kariery reprezentował barwy AZS AWF Warszawa. Po ślubie z Anną Wojtczak przeniósł się do KS AZS AWFiS Gdańsk. W 1999 roku otrzymał tytuł magistra wychowania fizycznego na gdańskiej uczelni.
 
Po Igrzyskach w Sydney zakończył karierę i został działaczem sportowym. Obecnie pełni funkcję dyrektora sportowego w Polskim Związku Szermierczym. Za swoje osiągnięcia został odznaczony medalami za Wybitne Osiągnięcia Sportowe oraz Złotym i Srebrnym Krzyżem Zasługi.
 
Jak długo musiał Pan trenować, aby osiągnąć takie sukcesy międzynarodowe?
 
– To trochę trwało. Zacząłem trenować w 1977 roku. Do pierwszego medalu olimpijskiego musiałem ćwiczyć około 15 lat. Chodziłem do szkoły sportowej o profilu szermierczym w Warszawie. Treningi rozpocząłem w wieku dziesięciu lat.
 
Czy czuje się Pan spełniony jako sportowiec?
 
– Tak. Wiadomo, że nigdy nie ma takich ambicji, żeby do końca je spełnić. Powiedzmy, że za mną jest przyzwoita kariera. Nie ze wszystkiego jestem zadowolony, bo były momenty, po których była satysfakcja, ale były też chwile, w których człowiek zawiódł.
 
Które Igrzyska były dla Pana najmilsze?
 
– Igrzyska Olimpijskie, na których poczułem dojrzałość sportową, to Atlanta w 1996 roku. Tam byliśmy faworytem i medal zdobyliśmy. Z kolei cztery lata później w Sydney też byliśmy faworytem, ale tam nie sprostaliśmy zadaniu.
 
Co spowodowało, że po zakończeniu kariery został Pan działaczem?
 
– Miałem w tym wszystkim trochę szczęścia. Wtedy nasza sekcja szermierki w KS AZS AWFiS Gdańsk podpisała umowę o współpracy marketingowej z firmą Cezarego Siessa. Pojawiła się szansa popularyzacji, marketingu i wyjścia do nowych środowisk. Współpracowałem wtedy z firmą Sietom, idealnie się złożyło.
 
Czy jest Pan zadowolony z rezultatów polskich szermierzy w Tokio?
 
– Jeżeli chodzi o występ w Tokio to trudno mieć pretensje. Ponieśli porażkę w ciężkich warunkach sportowych, natomiast poniżej oczekiwań i możliwości przeprowadziliśmy kwalifikacje do IO. Nie wyszły nam tak, jak sobie zaplanowaliśmy.