Cykl Olimpijski Krzysztofa Gostomczyka #4 – Łukasz Przybytek & Paweł Kołodziński

Autor: azs-admin | 6/10/2021
Powrót
Cykl Olimpijski Krzysztofa Gostomczyka #4 – Łukasz Przybytek & Paweł Kołodziński

Łukasz Przybytek i Paweł Kołodziński to utalentowani żeglarze, którzy od ponad dekady reprezentują Polskę na arenie międzynarodowej. Załoga 49er Team to członkowie Klubu Sportowego AZS AWFiS w Gdańsku. Wspólnie żeglują od 2010 roku. Igrzyska w Tokio będą dla obu trzecim startem olimpijskim. Największym sukcesem załogi jest 8. Miejsce w IO w Rio.

Od kiedy uprawiają Panowie żeglarstwo?

Łukasz: – Zacząłem swoją przygodę żeglarską w wieku 8 lat. Na łódce Optymist żeglowałem do 15. roku życia. Później były klasy przygotowawcze 470 i 29er. Od 2009 roku żegluję na 49erze, a z Pawłem wspólnie od 2010 roku.
Paweł: – Ja zacząłem uprawiać żeglarstwo w 1998 roku, jak miałem 10 lat. Aczkolwiek gdy byłem 7-latkiem to pojechałem na pierwszy obóz na Górki Zachodnie. Po tym obozie wróciłem zapłakany i powiedziałem, że już nigdy nie będę żeglował. Na szczęście upłynęło trochę wody i trochę czasu. Trafiłem do szkółki żeglarskiej trenera Jareckiego w Górkach Zachodnich i od tego momentu jestem związany z żeglarstwem.

Czy to był Panów pierwszy wybór sportowy?

Łukasz: – Pochodzę z bardzo małej miejscowości, w której mieszka 2,5 tys. osób. Miałem tylko dwa wybory – albo będę grał w piłkę nożną w Wiśle Dobrzyń albo będę uczestniczył w zajęciach żeglarskich, które prowadził mój tata – trener i komandor Dobrzyńskiego Klubu Żeglarskiego. Wybrałem rodzinnie żeglarstwo. To był mój pierwszy wybór. Bardzo mi się to spodobało i cieszę się, że właśnie na ten sport trafiłem.
Paweł: – Od drugiej klasy szkoły podstawowej uczęszczałem na SKS-y siatkarskie. Później trafiłem do Gdańskiego Klubu Sportowego Stoczniowiec do drużyny siatkarskiej. W pewnym momencie były treningi siatkówki i żeglarstwa. Nie był to sport wyczynowy. Żeglarstwo cały czas kontynuowałem, a później przesiadłem się na jachty pełnomorskie. Dopiero po licencjacie na gdańskiej AWFiS dostałem propozycję dołączenia do Łukasza na pokład 49era i dołączyłem do kadry narodowej.

Czym charakteryzuje się klasa olimpijska 49er, w której Panowie rywalizują?

Łukasz: – Jest bardzo widowiskowa, bo jest wywrotną łódką. Gdybyśmy samą łódkę postawili na wodzie to się przewróci, bo ma bardzo dużą powierzchnię żagli i wąski kadłub, który można porównać do łodzi wioślarskich. Każdy mały podmuch może tę łódkę przewrócić. Po raz pierwszy 49er był w programie Igrzysk w Sydney w 2000 roku. Żeglują najlepsi zawodnicy na całym świecie. Na Igrzyskach startuje tylko 19 państw, co czyni tę klasę bardzo elitarną. Z danego państwa może wystartować tylko jedna załoga. Samo dostanie się na Igrzyska jest już dużym wyzwaniem. Później walka o najwyższe cele to już niesamowita przyjemność.
Paweł: – Wielu zawodników z klasy 49er dołączyło do załóg Pucharu Ameryki. To najbardziej prestiżowe zawody żeglarskie na świecie. Klasa 49er to dobra furtka do regat na dużych jachtach i prestiżowych regatach.

Czy poza sezonem interesują się Panowie bądź uprawiają inne dyscypliny?

Łukasz: – Praktycznie trenujemy żeglarstwo cały rok. Oczywiście są okresy przejściowe, ale zimą też żeglujemy, żeby mieć więcej kontaktu z łódką. Średnio 200-220 dni w roku jesteśmy na wodzie. Czas w domu spędzamy najchętniej spędzamy z rodziną. W domu jest też siłownia i tam budujemy przygotowanie motoryczne. Ja nie mam takiego drugiego sportu, w który mógłbym być zaangażowany. Mogę pograć w squasha czy zrobić jakiś trening funkcjonalny.
Paweł: – Trening żeglarski uzupełniamy różnymi dyscyplinami. Idziemy pobiegać, robimy trening motoryczny, jedziemy na rower górski czy szosowy. Ja z przyjemnością staję na Stand-up Paddle, żeby trochę powiosłować na płaskiej wodzie czy po fali. Uważam to za bardzo fajny trening. Mogę szybko się zmęczyć, a później spędzić czas z rodziną nad wodą.

Droga do Tokio była dla Panów bardzo wyboista. Jakie problemy napotkaliście podczas okresu przedolimpijskiego?

Paweł: – Pewnym wyzwaniem okazała się moja kontuzja. Startowaliśmy w Pucharze Europy w Kieler Woche we wrześniu zeszłego roku. Doszło do kolizji z łódką niemiecką, w wyniku czego miałem złamaną kość udową lewej nogi. To był trudny moment w naszych przygotowaniach. Trzeba było skoncentrować się na procesie rehabilitacji. Byłem pod opieką najlepszych specjalistów kliniki Rehasport. Długi i żmudny proces treningowy. Łukasz w tym czasie był cały czas w Team 49er Polska. Miał w tym czasie kontakt z łódką, a ja poprzez współpracę z psychologiem sportowym odbywałem treningi na brzegu za pomocą wizualizacji. Dużo czasu poświęciliśmy na pracę na brzegu, by płynnie wrócić do dobrych ruchów na pokładzie.

Co zaważyło na tym, że udało się Panom zdobyć nominację olimpijską?

Łukasz: – Polski Związek Żeglarski publikuje na 4 lata przed Igrzyskami regulamin, który wyłania imienną kwalifikację na Igrzyska. Na regaty w Tokio było 5 imprez sportowych – 2x MŚ, 2xME i 1x PŚ. Tam zbieraliśmy punkty. Kto zdobędzie najwięcej punktów ten spełni pierwszą część kwalifikacji. A drugą częścią była weryfikacja przez sztab sportowy – czyli najważniejsze osoby w PZŻ, które decydowały, czy na pewno ta załoga jest aktualnie najlepiej przygotowana. Tak wygląda 3-letni, a w tym przypadku 4-letni plan kwalifikacji do Igrzysk. 2 czerwca dowiedzieliśmy się, że otrzymaliśmy oficjalnie imienną kwalifikację na IO w Tokio.

Byliście Panowie w Londynie i w Rio, zajęliście 13. i 8. miejsce. Biorąc pod uwagę statystykę, wszystko wskazuje na brąz podczas Tokio 2020. Czy to wasz cel?

Paweł: – Naszym celem jest walka o zwycięstwo w tych regatach. Mamy przed sobą 13 wyścigów olimpijskich. Każdego dnia i w każdym wyścigu musimy być skoncentrowani, dobrze współpracować na pokładzie i optymalnie odczytywać skąd przychodzi wiatr, jak pracuje fala oraz ,by być szybszym i płynąć ostrzej niż przeciwnicy.

Jesteście załogą od wielu lat. Czy załoga żeglarska musi się dobrze dogadywać tylko na wodzie czy relacje z życia codziennego również przekładają się na wynik sportowy?

Łukasz: – Na pewno pomagają dobre relacje na brzegu w lepszym żeglowaniu na wodzie. Najważniejsze jest to, żeby bardzo dobrze współpracować na pokładzie. Każdy musi znać swoje obowiązki i wykonywać swoją pracę na 100% i występ żeglarski musi być na najwyższym poziomie. Gdy wracamy do domu to spędzamy ten czas z rodziną, żeby też od siebie odpocząć. Na wyjazdach ciągle spędzamy ze sobą czas, więc w domach wolimy już być z rodzinami.

Jakie mają Panowie plany po IO w Tokio? Czy dalsze starty będą już ukierunkowane na Paryż 2024?

Łukasz: – Po Igrzyskach Olimpijskich chcemy dokończyć ten sezon. Przed nami jeszcze Mistrzostwa Świata w Omanie w listopadzie. Myślę, że po tej imprezie będziemy dopiero decydowali, jakie będą nasze dalsze plany.