CYKL OLIMPIJSKI KRZYSZTOFA GOSTOMCZYKA #8 – CYPRIAN MRZYGŁÓD

Autor: azs-admin | 7/8/2021
Powrót
CYKL OLIMPIJSKI KRZYSZTOFA GOSTOMCZYKA #8 – CYPRIAN MRZYGŁÓD

Cyprian Mrzygłód to 23-letni lekkoatleta Klubu Sportowego AZS AWFiS w Gdańsku. Specjalizuje się w rzucie oszczepem. Po świetnych sukcesach w karierze juniorskiej stał się jednym z najlepszych oszczepników w Polsce. Jego rekord życiowy 84.97 plasuje go na czwartym miejscu w historii polskich wyników w rzucie oszczepem. W klubie KS AZS AWFiS Gdańsk jego trenerem jest Leszek Walczak.

Za miesiąc ruszają Igrzyska Olimpijskie – największe święto sportu. Będziesz jednym z uczestników tego wydarzenia. Jakie to uczucie?

Dla mnie to spełnienie dużego celu. Od dziecka marzyłem o tym, ale nie spodziewałem się, że to kiedykolwiek może się ziścić. Ciężko jest w takim technicznym sporcie wystartować na Igrzyskach. Do tego jestem jeszcze młody i szybko pojawiła się dla mnie szansa. Nie chcę tam jechać tylko po udział. Chciałbym powalczyć o coś w Tokio.

Jaki jest twój cel na IO?

Chciałbym dać z siebie wszystko. Pierwszym celem będzie przejść te eliminacje i zakwalifikować się do finału. Z pewnością będzie potrzebne 83 czy 84 metry, aby osiągnąć minimum i wejść do finału. We wcześniejszych latach pokazywałem, że w trudniejszych zawodach potrafiłem się skoncentrować. Było tak m.in. na Mistrzostwach Europy w Berlinie. To jest moja przewaga, bo jeśli jestem dobrze przygotowany to nic mi nie straszne. Czy uda się osiągnąć coś więcej? Nic w sporcie nie jest pewne. Trzeba się też cieszyć z tego, że tam jadę.

Co sprawiło, że po kilku latach uprawiania sportu, doszedłeś do startu w IO?

Pod względem warunków fizycznych nie wyróżniam się. Nie jestem jakimś wielkim gościem. Nie jestem bardzo silny i to widać często na siłowni. Mam za to dobrą siłę szybkości. To bardzo ważne w oszczepie. Rzucamy całym ciałem i nie ma tak, że będzie się bardzo silnym i oszczep poleci. Musi być do tego elastyczność, szybkość i dynamika. Oszczep waży 800g, więc to nie jest duży ciężar. Mam takie swoje specyficzne przygotowania, których praktycznie nikt nie robi to codzienna poranna dawka ćwiczeń. To pół godziny, a teraz nawet godzinna gimnastyka – pompki, rozciąganie itp. W lekkiej na pewno tego nikt nie robi. Wieczorem jak mamy okres przygotowawczy to też sobie ćwiczę. W okresie startowym już trochę odpuszczam i łapię luz.

Jak zachęciłbyś młodzież do uprawiania lekkoatletyki i rzutu oszczepem?

Młodzi ludzie powinni sprawdzić czy potrafią rzucać jakimiś przedmiotami np. patykami. Można pójść gdzieś na plażę czy w inne ustronne miejsce i porzucać sobie patykami. Można zabrać parę osób i tak sobie poćwiczyć. Później można pokazać wuefiście. Może ktoś się w ten sposób przebije. Ja tak robiłem. Taka była moja droga. Trzeba się przede wszystkim ruszać. Na początku skakałem wzwyż, ale zrobiłem przeskok na oszczep. Trzeba próbować nowych rzeczy w życiu. Ja w skoku wzwyż nie byłem za dobry i wybrałem oszczep, w którym radziłem sobie lepiej. To była dobra i przemyślana decyzja.

W KS AZS AWFiS Gdańsk trenuje wielu utalentowanych lekkoatletów. Czy widzisz potencjał na przyszłych olimpijczyków wśród swoich kolegów klubowych?

Na pewno jest wielu sportowców z dużym potencjałem. To bardzo trudna ścieżka, aby dotrzeć na Igrzyska Olimpijskie. Trzeba mieć dużo samozaparcia. Ważna jest też pomoc dobrego trenera, który ukierunkuje wszystko. U nas w klubie jest dużo świetnych szkoleniowców. Mój trener też potrafi wykrzesać dużo ze swoich podopiecznych. Oczywiście, jeśli się go posłucha w wielu rzeczach. U mnie w grupie jest dużo osób, którzy rzucają na poziomie Mistrzostw Polski czy Europy w młodszych kategoriach. W perspektywie kilku lat na pewno ktoś osiągnie duże sukcesy.

Czy rzut oszczepem jest podobny do jakichś innych konkurencji lekkoatletycznych?

Jeżeli chodzi o inne konkurencje rzutowe to ja jestem amatorem. Do tego trzeba mieć dużo siły, żeby np. pchnąć kulą czy rzucić dyskiem lub młotem. Przy moim wzroście musiałbym pewnie ważyć około 110 kg, żeby ten młot mną nie rzucił. W oszczepie łączy się siłę z dynamiką i skocznością – podobnie jak w skoku wzwyż. W tej konkurencji trzeba zablokować i wybić się w górę, a u nas blokujemy nogę i wybijamy się do przodu. Oszczep jest dla mnie najlepszy. Jak byłem w drugiej klasie podstawówki to rzucałem sobie trzcinkami. Zawsze wychodziłem nad jeziorko i robiłem zawody. Dwadzieścia rzutów i niektóre leciały bliżej a niektóre dalej. Czasami łamały się w powietrzu, a to znaczyło, że miałem dobry wyrzut. Także rzucam już tyle lat, że wystarczyło to ukształtować siłowo i nauczyć się rozbiegu.

Kim będzie Cyprian Mrzygłód po Igrzyskach Olimpijskich? Jakie są twoje plany?

Plany są takie, żeby być zdrowym. To najważniejsze w sporcie. Po igrzyskach chciałbym wiedzieć, że zrobiłem wszystko, co mogłem. Jeżeli będzie taka sytuacja, że będę miał szczęście w tym wszystkim to jakieś wyższe miejsca mogą się pojawić. Do tego trzeba mieć jednak pokorę. Podchodzić do wszystkiego z głową. Ja póki co staram się o tym nie myśleć. W życiu jest tak, że możemy sobie coś planować, a pan Bóg się z tego śmieje. Czasami wszystko się może odwrócić w parę dni. Znam też swoją historię. W 2019 roku byłem w takiej formie, że mało osób mogłoby mnie zatrzymać i gdyby nie kontuzja to byłoby bardzo fajnie. Wydarzył się jednak taki przypadek, że się nie udało. Teraz jestem mądrzejszy o takie doświadczenia, więc powinno być lepiej.