Uzależnieni od sportu #1 – Szymon Malicki

Autor: Krzysztof Gostomczyk | 9/2/2021
Powrót
Uzależnieni od sportu #1 – Szymon Malicki

“Uzależnieni od sportu” to nowy cykl w naszych mediach. Co czwartek będziemy przedstawiać Państwu sportowców z różnych sekcji. Nazwa odnosi się również do programu profilaktyczno-sportowego, który realizujemy dzięki pomocy Miasta Gdańsk. 

Szymon Malicki jest jednym z podstawowych tenisistów drużyny AZS AWFiS Balta Gdańsk. W najbliższy piątek zespół zainauguruje rozgrywki LOTTO Superligi domowym meczem z Olimpią/Unią Grudziądz.

Co jest najważniejsze w grze w tenisa stołowego – technika czy przygotowanie fizyczne?

Szymon Malicki: Myślę, że to jest tak samo ważne, ale dodałbym jeszcze psychikę, która jest najważniejsza w sporcie. Można być świetnym technicznie i fizycznie, ale jak ulegniesz presji to wykorzystasz swoje umiejętności na 20%. Oczywiście na najwyższym poziomie technika i przygotowanie fizyczne są bardzo ważne, ale w kluczowych momentach to psychika jest najistotniejsza. W klubie przechodzimy również szkolenia w ramach programu „Uzależnieni od sportu”. Często rozmawiamy nt. zdrowego stylu życia, aby poprawiać swoją formę. Takie niuanse mogą później zaważyć na końcowym wyniku. W zeszłym roku tak naprawdę dwie piłki zadecydowały o tym, że wywalczyliśmy brązowy medal. Będąc sportowcem, warto rozwijać się na każdym polu.

Czy bardziej się skupiasz na turniejach indywidualnych czy meczach ligowych?

SM: Występując w meczu ligowym, gramy mecze indywidualne. Wiemy, że gramy dla drużyny. Kiedy wygrywamy swoje spotkanie, to punkt idzie dla zespołu. Nikt za nas punktu nie zrobi – trzeba zrobić swoje i w ten sposób pomóc drużynie. Liga jest dla nas priorytetem. Turnieje Grand Prix traktuję jako sprawdzenie swojej formy pomiędzy meczami ligowymi. Czasami są dłuższe przerwy i taki wyjazd na turniej indywidualny jest dobry. Na Mistrzostwach Polski jest trochę inaczej. Każdy gra dla siebie, walczymy o medale.

Przed nami inauguracja Superligi – pierwsze spotkanie gramy u siebie z twoim byłym klubem. Czy masz sentyment do klubu z Grudziądza?

SM: Mam sentyment do Grudziądza. Pochodzę z tego miasta, długo tam grałem. Bardzo miło wspominam czas spędzony w Grudziądzu. Kiedy przychodzi czas na mecz, to traktuję go jak każdy inny pojedynek. Staram się grać o zwycięstwo. Wyrzucam z głowy takie dodatkowe emocje, bo mogą przeszkodzić podczas gry.

Jakie są perspektywy na początek sezonu?

SM: Mamy cztery mecze w osiem dni. Każdy mecz gramy o zwycięstwo, ale ciężko jest stwierdzić, jaką mamy formę. To wszystko wyjdzie w praniu. To jak gramy na treningu to coś zupełnie innego niż w oficjalnym spotkaniu. W każdym meczu będziemy walczyć o punkty.

Niebawem Narodowy Dzień Tenisa Stołowego. Czy będziesz uczestniczyć w wydarzeniu?

SM: W najbliższą sobotę odbędzie się wielkie święto tenisa stołowego. Wraz z kolegami z drużyny zagramy mecz pokazowy. Później będzie możliwość pogrania z nami. W międzyczasie przygotowano atrakcje w Parku Reagana i turnieje dla dzieci, młodzieży i amatorów. Dzieci będą mogły również skorzystać z zajęć z profesjonalnym trenerem. Zapraszamy wszystkich na naszą halę przy Czyżewskiego 30a oraz do Parku Reagana.

Jakie są cele na najbliższy sezon? Czy chcecie obronić medal z ubiegłego roku?

SM: Nie mieliśmy rozmowy o konkretnym celu. W zeszłym roku celem było utrzymanie i wydaje mi się, że w tym roku też od tego rozpoczniemy. To dobre podejście. Zaczynając, nie ma co sobie stawiać zbyt wysoko poprzeczki. Nie wiadomo jak będziemy grać, ani jak będą wyglądać przeciwnicy. Wydaję mi się, że powinniśmy spokojnie zacząć i z meczu na mecz układać sobie wszystko, żeby się utrzymać. Wtedy łatwiej będzie nam zaatakować wyższe miejsca niż w przypadku jeśli z góry założymy sobie wysoki cel i potem jakaś porażka może podciąć skrzydła.

Czym dla Ciebie jest sport? Czy czujesz się uzależniony od sportu?

SM: Myślę, że jestem uzależniony od sportu. Gram już prawie 20 lat. Zawsze po sezonie jest miło zrobić sobie przerwę i odpocząć od tego, ale jak nie ma treningów, meczów i nie przechodzi się tych emocji to czuje się, że czegoś brakuje. Traci się taki automatyzm. Człowiek jest przyzwyczajony do takiego standardu – wstaje się, trenuje, potem w weekend przychodzi mecz. Gdy nadchodzi sezon są obawy, stresy i nerwy, ale jest to potrzebne w moim życiu. To uzależnienie w jakiś sposób działa.

Dziękuję bardzo za rozmowę!

Rozmawiał Krzysztof Gostomczyk