Uzależnieni od sportu #12 – Wang Zeng Yi

Autor: Krzysztof Gostomczyk | 11/18/2021
Powrót
Uzależnieni od sportu #12 – Wang Zeng Yi

Wang Zeng Yi to dwukrotny reprezentant Polski na Igrzyskach Olimpijskich. W gdańskiej drużynie AZS AWFiS Balta jest najbardziej doświadczonym zawodnikiem. Przekazuje swoje doświadczenie młodszym kolegom z zespołu. Jego największym indywidualnym sukcesem jest zdobycie Mistrzostwa Europy w 2013 roku.

Dlaczego zacząłeś uprawiać tenis stołowy?

Wang Zeng Yi: Jak byłem mały to bardzo podobał mi się dźwięk piłeczki. Lubiłem się nią bawić. Cieszyły mnie też emocje, które towarzyszą grze w tenisa stołowego. Nieważne czy wygrywam, czy przegrywam. Przez 32 lata mojej kariery nadal uprawiam ten sport z radością.

 

Czy trenowałeś inne dyscypliny?

WZY: Przed tenisem stołowym trenowałem pływanie. Zrezygnowałem, bo uważałem, że było nudne. W pływaniu potrzebne jest więcej siły i cierpliwości. Gdy przychodzi się na trening, trener każe przepłynąć 30 basenów kraulem, 30 basenów żabką i do domu. Na początku, kiedy uczyłem się pływać jako dziecko to było ciekawe, ale później, jak dobrze potrafiłem pływać to było już nudne.

 

Kto jest twoim największym idolem?

WZY: Moim idolem sportowym jest Jan-Ove Waldner. Jeżeli mowa o trenerze to Liu Guoliang, który prowadzi reprezentację Chin. Obecnie jest też prezesem Chińskiego Związku Tenisa Stołowego i wiceprezesem światowej federacji.

 

Jaki turniej był dla Ciebie najważniejszy w karierze?

WZY: Mistrzostwa Europy, w których wywalczyłem złoty medal. Drugim takim, który będę pamiętał do końca życia, jest mecz o awans do Igrzysk Olimpijskich. Kosztował mnie dużo nerwów i podsumował czteroletni cykl przygotowawczy. Ten mecz dał mi ulgę, że dobrze przepracowałem ten czas.

 

Czy większym sukcesem jest gra w drużynowej Lidze Mistrzów czy start w indywidualnych Mistrzostwach Świata?

WZY: Dla mnie start na Igrzyskach czy na Mistrzostwach Świata to nie jest sukces, bo startowałem już ponad dziesięć razy. Zdobycie medalu to jest sukces. Granie Ligi Mistrzów to jest duma dla klubu, że mogę go reprezentować w zawodach najwyższej rangi w Europie. Gdybym nie grał na MŚ czy IO, to na pewno występ na tych imprezach byłby dla mnie ważniejszy od Ligi Mistrzów.

 

Jakie są cele twoje i całej drużyny na ten sezon?

WZY: W tym sezonie chcemy zdobyć medal. Teraz mamy czwarte miejsce i miesiąc przerwy. Trenujemy ciężko i chcę zmotywować całą drużynę, żeby grać lepsze mecze i osiągać lepsze wyniki. Skupiam się na sobie i na drużynie. Mam ciężką rolę. Rano trenuję sam, ale też zwracam uwagę innym, po południu zajmuję się zawodnikami. Chciałbym cieszyć się grą i grać jak najlepiej. Jeżeli bym skupił się na sobie, to myślę, że będę w top3 rankingu. W tej chwili jestem na 2. lub 3. miejscu i będę się starać utrzymać w czołówce.

 

Jak długo będziemy jeszcze mogli oglądać Wandżiego przy stole?

WZY: Dopóki zdrowie pozwoli to będę grał. Na razie mam w KS AZS AWFiS w Gdańsku dwuletni kontrakt, a co będzie później to się okaże. Nie myślę o tym. Chcę grać jak najdłużej i wykonywać dobrze codzienną pracę.

 

Czy tak doświadczonemu zawodnikowi przydaje się wsparcie mentalne i teoretyczne w ramach programu Profis – Sport bez uzależnień?

WZY: Bardzo się przydaje mentalne wsparcie. Chodzę też do psychologa. W moim przypadku progres można osiągnąć tylko w sferze mentalnej i fizycznej. Technicznie już nie dam rady się poprawić. Siła tkwi w mentalności. Cieszę się, że młodzi zawodnicy mają duże wsparcie w tym temacie od początku kariery.

 

Czy jesteś uzależniony od sportu?

WZY: Jestem uzależniony od sportu. Nie potrafię wytrzymać bez treningu więcej niż 3 dni. Wtedy czuję, że mam miękkie ciało. Robię się leniwy i nie mam na nic ochoty. Jak codziennie ćwiczę to czuję się świeży i chce mi się żyć. Czas pandemii, kiedy przez 3 miesiące siedziałem w domu, spowodował, że przytyłem, rozleniwiłem się i nie chciało mi się nawet wychodzić na spacer. Na szczęście wszystko wróciło i zacząłem normalnie funkcjonować.