Uzależnieni od sportu #13 – Bartosz Szaniawski

Autor: Krzysztof Gostomczyk | 11/25/2021
Powrót
Uzależnieni od sportu #13 – Bartosz Szaniawski

Bartosz Szaniawski jest judoką KS AZS AWFiS w Gdańsku. Trenuje pod okiem prof. Radosława Laskowskiego. Trzy razy wygrał Mistrzostwa Polski w swojej kategorii wiekowej. Coraz częściej startuje w zawodach międzynarodowych.

 

Jak zaczęła się twoja przygoda z judo?

Bartosz Szaniawski: Rodzice nie mieli mnie z kim zostawić, gdy miałem 7 lat, a mój kuzyn rówieśnik uprawiał judo. Rodzice oddali mnie pod opiekę wujka, który zabrał mnie na trening w Słupsku, skąd pochodzę. Posiedziałem, pooglądałem i stwierdziłem, że mogę dołączyć. Tak zaczęła się moja przygoda i trwa do dzisiaj. To już 14 lat, kawał czasu. Kuzyn i wujek zarazili mnie treningami. Zaczęły mi się podobać te szarpaniny. Kiedyś grałem też w piłkę nożną czy koszykówkę, ale to nie było to. Wiadomo, że nie zawsze chętnie uczęszczałem na treningi. Bywały gorsze chwile, gdzie rodzice mnie zaciągali na trening. Każdy przeżywał taki czas, że był najmądrzejszy w życiu (śmiech). Teraz im za to bardzo dziękuję, bo zrobili kawał dobrej roboty.

 

Kto jest twoim idolem?

BS: Moim wzorem do naśladowania jest trener prof. Radosław Laskowski. Zawsze szanowałem swoich trenerów. Nie miała dla mnie znaczenia opinia innych osób. Starałem się patrzeć ze swojej perspektywy. Dla mnie największym autorytetem jest prof. Laskowski.

 

Co jest twoim największym sukcesem?

BS: Jestem trzykrotnym Mistrzem Polski. To nie jest dla mnie jakiś świetny wynik. Zawsze miałem ambicje, żeby osiągać sukcesy międzynarodowe. W 2016 roku wystartowałem na Mistrzostwach Europy. Niestety wówczas w zawodach drużynowych zajęliśmy 7. miejsce. To jest mój najlepszy wynik. Jeśli miałbym powiedzieć, z jakich zawodów jestem najbardziej zadowolony, to jeszcze takich nie mam.

 

Które zawody zapamiętasz do końca życia?

BS: Mam taką przypadłość, że najczęściej nie pamiętam swoich walk zbyt długo. To duży stres i adrenalina i po chwili wypada mi z pamięci. Mogę przywołać ostatnie zawody Pucharu Europy seniorów w Dubrowniku, gdzie pojechaliśmy w trójkę, sami zawodnicy – ja, Kuba Biedrzycki i Karolina Miller, która zdobyła brązowy medal. To był ciekawy wyjazd, bo mieliśmy dodatkowe wyzwania podczas podróży. Pojawiały się przesiadki itp. Poradziliśmy sobie, także wyjazd był udany.

 

Jakie są twoje cele na kolejny sezon?

BS: Zaczynamy przygotowania do kolejnego sezonu. Najważniejszym celem jest powtórzenie wyniku z tego roku, czyli zdobycie Mistrzostwa Polski. To dla mnie konieczność. Następnym etapem będzie zdobycie medalu na Pucharze Europy, jeśli się uda to nawet na Pucharze Świata. Jeśli będziemy mogli startować to zrobię wszystko, co w mojej mocy, żeby o te medale dla naszego Klubu, dla naszej uczelni i dla naszego kraju zdobywać.

 

Jakie zawody międzynarodowe w judo są najważniejsze?

BS: Puchary odbywają się regularnie. Wszyscy jeżdżą tam się sprawdzić na tle rywali zza granicy. Na Mistrzostwa Europy czy Świata każdy już jedzie po medal, więc nie ma tak, że są gorsi i lepsi. Każdy się bije jak najlepiej i chce wyjść z tarczą. Naszym marzeniem są jednak Igrzyska Olimpijskie.

 

Jakie są najsilniejsze nacje w judo?

BS: Bardzo silne są kraje azjatyckie – Kazachstan, Chiny, Japonia, Korea. Judo się wywodzi z Japonii. Tam jest to najczystsze i najpiękniejsze judo. Gruzini też są silni, zajmują wysokie miejsca w rankingu. Podobnie Rosjanie. Oba te kraje są w federacji europejskiej. Bardzo chciałbym pojechać kiedyś do Japonii. To musi być wspaniała przygoda zwiedzić ten kraj, zobaczyć kulturę. Dzięki judo mam styczność z tą kulturą, ale nie do końca to rozumiem. Myślę, że dla każdego zawodnika judo jednym z marzeń jest odwiedzić Japonię, czyli miejsce, w którym narodził się ten sport. Tam można nawet zobaczyć matę, na której odbywały się pierwsze treningi. Oczywiście możliwość trenowania z najlepszymi sportowcami też zachęca do wyjazdu.

 

Czy masz jakieś hobby poza judo?

BS: Judo to nie jest już moje hobby, to moje życie. Mogę podać, że oglądanie filmów, spędzanie czasu ze znajomymi, ale trudno określić. Lubię robić wszystko, co jest związane ze sportem – wyjście na rower, pogranie w piłkę, siatkówkę. Gdybym nie był zawodnikiem judo to na pewno uprawiałbym siatkówkę. Uwielbiam ten sport. Mój tata też uprawiał ten sport bardzo długo. Miał jakieś wyniki. To mój drugi ulubiony sport.

 

Jaki wpływ na twój rozwój mają szkolenia z programu Profis – Sport bez Uzależnień?

BS: Szkolenia mają bardzo dobry wpływ na sportowców. Każdy z nas może dowiedzieć się więcej o uprawianiu sportu – jak pielęgnować ciało, dbać o siebie, budować swoją mentalność. Przydaje się to, aby stawać się profesjonalistą i być na jak najwyższym poziomie.

 

Czy jesteś uzależniony od sportu?

BS: Nie wyobrażam sobie życia bez sportu. Mogę każdemu polecić 2-3 razy w tygodniu aktywność fizyczną. Przejść się, pobiegać, pójść na siłownię. Teraz jest duża dostępność, można znaleźć sport dla siebie. Mogę na swoim przykładzie powiedzieć. Gdy zaczynam kiepsko dzień, to robię 1-1,5 godziny treningu i od razu inny człowiek. Endorfiny podnoszą mnie na duchu. Chodzę uśmiechnięty i zarażam otoczenie energią. Tak działa sport. Nie wyobrażam sobie dłużej niż dwa tygodnie wytrzymać bez treningu. Wtedy nogi mnie same niosą na matę.