Uzależnieni od sportu #15 – Maciej Megier

Autor: Krzysztof Gostomczyk | 12/9/2021
Powrót
Uzależnieni od sportu #15 – Maciej Megier

Maciej Megier jest zawodnikiem sekcji lekkiej atletyki KS AZS AWFiS w Gdańsku. Jego trenerem jest Krzysztof Szałach. Startuje najczęściej w biegach przeszkodowych. Dwukrotnie zdobywał medale Mistrzostw Polski na dystansie 2000 m z przeszkodami. Jego marzeniem jest start na Igrzyskach Olimpijskich.

Czy bieganie jest nudne?

Maciej Megier: Dla mnie nie jest nudne, gdyż sprawia mi to bardzo dużą przyjemność. Trenuję dość krótko, ale od dziecka chciałem biegać. Na początku grałem w piłkę nożną. Poza tym zawsze lubiłem startować w szkolnych zawodach biegowych. Na początku za bardzo się stresowałem, ale jak już złapałem doświadczenie to było łatwiej.

 

Specjalizujesz się w długich czy krótkich dystansach?

MM: Zawsze byłem wytrzymałościowcem. W przełaju startuję na 6 km, ale na bieżni lubię dystans 2 i 3 km z przeszkodami. Trenuję głównie na bieżni, ale przez krótki fragment sezonu startuję również w biegach przełajowych. Mistrzostwami Polski zakończyliśmy biegi przełajowe i zaczęły się przygotowania do sezonu halowego. Od 5 do 18 grudnia jestem na obozie szkoleniowym kadry narodowej w Wałczu.

 

Jakie były twoje początki z lekkoatletyką?

MM: Kiedyś grałem w piłkę nożną w drużynie Beniaminek Starogard Gdański. Przestał uprawiać piłkę 2 lata temu. Chciałem grać w piłkę i nawet dobrze mi szło, ale stwierdziłem, że zacznę biegać. Wystartowałem na przełajowych sztafetach i udało mi się wykręcić dobry wynik. Trenerzy mnie przekonali do zmiany dyscypliny i przyjechałem do Gdańska do Szkoły Mistrzostwa Sportowego. Trener powiedział, że widzi we mnie potencjał i pojawiły się jakieś efekty.

 

Czy bieganie to najłatwiejszy sport?

MM: To wygląda bardzo łatwo, ale wcale takie nie jest. Gdy chodziłem do podstawówki to potrafiłem trenować siatkówkę, piłkę ręczną, piłkę nożną, unihokej i tak szczerze bieganie wydaje mi się bardzo trudne na tle tych dyscyplin. Podczas biegania potrzeba dużego wysiłku. Na zawodach dużo daje trening, ale wydaje mi się, że 40% wyniku zależy od głowy. Trzeba mieć dobre przygotowanie mentalne do biegania. Znam wielu zawodników, którzy na treningach wykręcali świetne czasy, ale na zawodach ich blokowało, bo poczuli lekkie zmęczenie i koniec. Trzeba popracować nad głową. Są też koszty. Żeby profesjonalnie uprawiać biegi, trzeba inwestować w dobre buty, które raz w miesiącu się zużywają.

 

Czym różni się bieganie na bieżni od biegania w terenie?

MM: Jest duża różnica. Bieżnia jest o wiele łatwiejsza. Są wyrysowane linie, na których napisany jest dystans i łatwiej rozłożyć siły. W biegach przełajowych człowiek się dużo bardziej męczy od startu. Są też podbiegi. Akurat mi łatwiej się podbiega, bo kiedyś grałem w piłkę nożną. Piłkarze zawsze są dynamiczni. Podczas trenowania piłki nożnej mieliśmy interwały na treningach, żeby mieć dynamikę. Ja grałem na skrzydle, więc musiałem być szybki.

 

Jakie są twoje największe sukcesy?

MM: W ciągu dwóch lat kariery biegowej udało mi się zdobyć brązowy medal Mistrzostw Polski do lat 18 w Radomiu na 3000 metrów. Uzyskałem tam czas 8:57. W tym roku w zawodach U-20 w Lublinie wywalczyłem srebrny medal z czasem 8:39. Później poprawiłem też życiówkę na 1500 m na 3:53 oraz na 3000 metrów na 8:32 i na moim ulubionym dystansie, czyli 2000 m z przeszkodami, poprawiłem rekord do 5:49. Ze Szkołą Mistrzostwa Sportowego wygraliśmy w tym roku szkolne Mistrzostwo Polski w biegach przełajowych.

 

Czy zdarzyły Ci się jakieś niezwykłe przygody podczas zawodów?

MM: W tym roku biegałem w Tuchomiu na zawodach Cross Kaszubski. Była to forma przygotowania do Mistrzostw Polski w biegach przełajowych. Wystartowałem z kolegą i chcieliśmy się sprawdzić na 5 km. Byliśmy we dwójkę i reszta listy startowej to raczej poziom amatorski. Trasa zaczynała się na stadionie, więc pierwsze 400 metrów biegliśmy po trawie, a było mokro. Potem wbiegało się na ulicę i biegło się około 700 metrów. Stwierdziliśmy, że nie będziemy biec w kolcach, bo większość trasy asfaltowa. Wystartowaliśmy w zwykłych biegówkach. Na starcie oboje się przewróciliśmy. Pierwszy ostry zakręt i znowu przewrotka. Po dwóch kilometrach ostry zakręt za takim mostkiem i po raz kolejny oboje leżymy. Podczas tego biegu ja się przewróciłem dwa razy, a mój kolega trzy. Na szczęście obyło się bez kontuzji, ale przez cały bieg śmiałem się z naszej historii.

 

Jakie masz cele na kolejne miesiące i lata?

MM: Najważniejszym celem jest zrobienie minimum na Mistrzostwa Świata U-20 na dystansie 3000 m z przeszkodami, które wynosi 9:03. Zawody odbędą się w Kolumbii. Jestem dobrej myśli. Będę realizował wszystkie polecenia mojego klubowego trenera Krzysztofa Szałacha, będę też jeździł na kadrę, więc przygotowanie będę miał idealne. Na hali zobaczymy, w jakiej będę formie, ale marzę o pobiciu rekordu Polski na 2000 m, czyli 5:17. Jeśli będę robił taki progres, jak dotychczas i nie będę miał żadnych przykrych przygód to może uda mi się zrobić minimum na Igrzyska Olimpijskie do Francji, ale moim głównym celem długoterminowym są Igrzyska Olimpijskie w 2028 roku w Los Angeles.

 

Czy szkolenia z programu Profis-Sport bez uzależnień wpłynęły na twój rozwój?

MM: Im więcej startuję, tym większe doświadczenie zbieram. Dodatkowe szkolenia, które prowadzą doświadczeni trenerzy pomagają mi w rozwoju mentalnym, które jest chyba najważniejszym czynnikiem w bieganiu. Wiem, że mogę polegać na pomocy mojego trenera Krzysztofa Szałacha.

 

Czy jesteś uzależniony od sportu?

MM: Jestem bardzo uzależniony od sportu. Towarzyszy mi od dzieciństwa. Lubię sobie pograć w niemal każdy możliwy sport. Najbardziej lubię lekkoatletykę. Jak jeszcze nie biegałem to się zastanawiałem, co tam jest ciekawego, każdy to może uprawiać, ale kiedy zacząłem trenować to przy oglądaniu Mistrzostw Świata czy Igrzysk Olimpijskich każdy metr się liczył. Sprawdzam, w jakim czasie zawodnicy pokonują każde kolejne 100 metrów. Zupełnie inaczej oglądam zawody niż przeciętny widz.