Uzależnieni od sportu #16 – David Ziemann

Autor: Krzysztof Gostomczyk | 12/16/2021
Powrót
Uzależnieni od sportu #16 – David Ziemann

David Ziemann jest pływakiem KS AZS AWFiS w Gdańsku. W grudniu wywalczył 13. miejsce na Mistrzostwach Polski do lat 16 na wszystkich dystansach w stylu grzbietowym. Wcześniej odnosił sukcesy zarówno w Polsce, jak i w Niemczech.

Dlaczego zostałeś pływakiem? Jak wyglądały twoje początki z tym sportem?

David Ziemann: Rodzice zabrali mnie na basen, jak miałem 4 lata. Pływanie od początku było dla mnie pasją. Bez sportu nie wyobrażam sobie życia. Gdyby nie aktywność fizyczna to z pewnością czułbym się fatalnie. Tata trenował rugby, ale ze mną próbował różnych sportów. Zabierał mnie na piłkę nożną, tenis, pływanie i wiele innych. Byłem też na rugby, ale złamałem palec i sobie odpuściłem. Do 7. roku życia mieszkałem w Niemczech, później przeprowadziłem się do Sopotu i tam trenowałem w klubie pływackim. W pierwszej klasie liceum przeniosłem się ponownie do Niemiec i tam trenowałem w klubie w Berlinie. Teraz już finalnie wróciłem do Polski i dołączyłem do KS AZS AWFiS w Gdańsku.

 

Ile godzin poświęcasz w tygodniu na treningi?

DZ: Maksymalnie do 4 godzin dziennie. Łącznie około 15-16 h w tygodniu poświęcam na samo pływanie. Dodatkowo ćwiczę na siłowni i biegam. Trener ustala mi plan na siłownię, a sam dokładam do tego treningi biegowe.

 

Który styl jest twoim ulubionym?

DZ: Najczęściej startuję w stylu grzbietowym. Czasami mi się zdarza pływanie kraulem, ale raczej najlepsze rezultaty osiągam w grzbiecie. To charakterystyczny styl, bo jedyny, w którym płynie się na plecach. Mamy też start „z wody”. To chyba najtrudniejszy start. Trzeba się odpowiednio wygiąć, unieść nad wodę i wskoczyć. Wtedy ciało wygina się w łuk, a potem szybuje się pod wodą na plecach. To bardzo trudne, bo woda często wpływa do zatok. Często pływacy używają takich zatyczek do nosa, ale ja nie używam. Lepiej jest dłużej płynąć pod wodą, ale nie można przekroczyć 15 m, bo wtedy jest dyskwalifikacja. Jestem sprinterem, więc najlepiej czuję się na dystansie 50 m. Styl grzbietowy jest bardzo techniczny. Trzeba leżeć wysoko na wodzie. Mocne nogi wypychają tułów lekko nad wodę, żeby ograniczyć opór. Przydają się również silne ręce. Do tego głowa musi być wyprostowana i leżeć na wodzie.

 

Jakie są twoje największe osiągnięcia?

DZ: W ostatni weekend wywalczyłem trzykrotnie udział w finale B na Mistrzostwach Polski do lat 16. To mój największy sukces. Wcześniej w 2018 roku zdobyłem cztery medale na międzynarodowych zawodach w Herford.

 

Czy zdarzyły Ci się jakieś zabawne sytuacje w zawodach?

DZ: Często zdarzają się problemy z bielizną. Podczas zawodów startujemy w specjalnych strojach, nazywanych „skórami”, które muszą być dobrze zawiązane i przytwierdzone do ciała. Zdarza się, że mogą spaść, jeśli są nieodpowiednio dobrane. Miałem kilka sytuacji, że mi lekko zjechały. Jak już spadają z ciała to woda może się nabierać i to hamuje. Nawet zdarzyło się, że odzież spadła całkowicie, ale na szczęście tylko na treningu i szybko udało się to poprawić. (śmiech) Spadają też okularki czy czepek, to bardzo przeszkadza w osiągnięciu dobrych rezultatów.

 

Kto jest twoim sportowym idolem?

DZ: Przede wszystkim Michael Phelps. To jest chyba idol każdego pływaka. Wzór do naśladowania. Prawie 30 medali olimpijskich to jest wyczyn niesamowity. Łączył wiele styli pływackich. Przez cały sezon nie opuścił żadnego treningu. To bardzo trudne, żeby zawsze o 5/6 wstawać i iść na trening, siedzieć w zimnej wodzie. To jest dla mnie najtrudniejsze, żeby rano wejść do zimnej wody i wykonać trening.

 

Czym się różni pływanie na otwartym akwenie od pływania w basenie?

 

DZ: Jak był lockdown to trzeba było sobie radzić w ten sposób, że trenowaliśmy w jeziorach. To o wiele trudniejsze pływanie. Myślę, że można spokojnie powiedzieć, że 10 razy krótszy dystans męczy tak samo jak w basenie. Do oporu wody dochodzi wiatr i fala.

 

Jakie masz cele i marzenia sportowe?

DZ: Zdecydowanie start na Igrzyskach Olimpijskich i walka o medale. To mój cel życiowy. W najbliższych miesiącach chciałbym osiągnąć lepszy wynik w Mistrzostwach Polski U-17. One odbędą się na otwartym akwenie i w basenie olimpijskim, czyli 50-metrowym. To robi dużą różnicę. Traci się kilka nawrotów, które zazwyczaj przyspieszają. Po odbiciu od ściany dostaje się pędu i szybuje pod wodą. Chciałbym tam zakwalifikować się do finału A i może nawet powalczyć o medal.

 

Czy zajęcia z programu Profis-Sport bez uzależnień rozwijają sportowców?

DZ: Takie spotkania pozytywnie wpływają na rozwój sportowca. Mentalne wsparcie i możliwość rozmowy z doświadczonymi zawodnikami czy trenerami daje dodatkową okazję do rozwoju. Sport to bardzo obszerny temat. Istotne jest żywienie, przygotowanie do zawodów i wiele innych. Wsparcie doświadczonych sportowców daje ogromną pomoc.

 

Czy jesteś uzależniony od sportu?

DZ: Tak. Bez sportu nie mógłbym na co dzień funkcjonować. W sporcie się odnajduję. Mogę wyrzucić z siebie negatywne emocje i złą energię. Gdybym nie mógł trenować z powodu jakiegoś urazu to byłoby bardzo ciężko. Gdy sportowiec stoi w miejscu to się cofa. Cały czas trzeba nadążać za konkurencją.