Uzależnieni od sportu #17 – Karolina Stawińska

Autor: Krzysztof Gostomczyk | 12/23/2021
Powrót
Uzależnieni od sportu #17 – Karolina Stawińska

Karolina Stawińska jest zawodniczką sekcji sportu powszechnego KS AZS AWFiS w Gdańsku. Podczas swojej kariery studenckiej kilkukrotnie reprezentowała uczelnię w drużynie koszykarskiej na Akademickich Mistrzostwach Polski. Przez kilka lat grała na poziomie pierwszoligowym i reprezentowała Polskę w Młodzieżowych Kadrach Narodowych. Zanotowała również epizod w niemieckiej Bundeslidze.

Czym się zajmujesz na co dzień?

Karolina Stawińska: Aktualnie większość mojej uwagi poświęcam na powrót po kontuzji. Jestem również studentką pierwszego roku studiów magisterskich na kierunku Wychowanie Fizyczne i prowadzę zajęcia ogólnorozwojowe dla dzieci.

Czy trenowałaś również inne sporty?

KS: Od najmłodszych lat byłam zafascynowana jazdą konno. Pojawił się nawet taki moment, że próbowałam łączyć jazdę konno z koszykówką. Gdy zdałam brązową odznakę jeździecką, skoncentrowałam się już tylko na koszykówce. Miałam takie przeczucie, że mogę wykorzystać swój wzrost. Moja starsza siostra była w klasie pływackiej, więc byłam pewna, że też wybiorę klasę o profilu sportowym. Mama była koszykarką, a dziadek jej trenerem, więc nie przez przypadek padło na tę dyscyplinę.

Czy łatwo da się połączyć studia z karierą sportową?

KS: Obecnie pewnym standardem dla sportowców jest rozwijanie się dwutorowo. Nie wyobrażam sobie zaprzestać grania w koszykówkę i zostać bez alternatywy. Nie mogę powiedzieć, że jest to łatwe, ale jak najbardziej możliwe. Obiecałam sobie, że ukończę studia i to realizuję.

Jakie są twoje największe sukcesy?

KS: Do największych sukcesów zaliczam każde powołanie do reprezentacji Polski. Do tego dołączyłabym dwa złote medale zdobyte na Mistrzostwach Polski U-22 w barwach GTK Gdynia. W rozgrywkach akademickich największym sukcesem był awans do turnieju finałowego w 2019 r.

Czym wyróżnia się koszykówka 3×3?

KS: Jest na pewno bardziej dynamiczna i widowiskowa, na oddanie rzutu mamy 12 sekund. W 3×3 trzeba być niesamowicie wszechstronnym. Jako zawodniczka wysoka często muszę bronić w 3×3 szybsze od siebie przeciwniczki, co stanowi nie lada wyzwanie. Zdecydowanie lepiej odnajduje się w tradycyjnej odmianie koszykówki, ale 3×3 bardzo mi się podoba, ponieważ rozwija umiejętności gry jeden na jeden oraz decyzyjność.

Czy planujesz powrót do zawodowego sportu?

KS: Oczywiście, że tak. Zarówno przed operacją, jak i po nie zakładałam innego scenariusza. Warto wrócić do tego, co się kocha. Głęboko wierzę, że znajdę koszykarski klub, w którym będę mogła się rozwijać po rocznej przerwie.

Jaka zdarzyła Ci się najdziwniejsza sytuacja podczas meczu?

KS: W Poznaniu na Mistrzostwach Polski przegrałyśmy mecz, ale mimo tego bardzo się cieszyłyśmy po zakończeniu spotkania, ponieważ przegrana różnicą maksymalnie 6 punktów gwarantowała nam wyjście z grupy. Przegrałyśmy 5 punktami. Musiało to dziwnie wyglądać, my same nie byłyśmy pewne, czy wypada nam się cieszyć.

Czy koszykówka jest twoją jedyną pasją?

KS: Pasjonuję się również jeździectwem, o którym już wspominałam. Zimą bardzo lubię narty biegowe. W wolnych chwilach czytam i słucham muzyki lub podcastów. Jako dziecko uczyłam się grać na pianinie. Aktualnie przebywam w rodzinnym domu, gdzie znajduje się pianino, więc sobie pogrywam. To mnie relaksuje. Warto mieć taką odskocznię, tym bardziej w czasie kontuzji, żeby odciągnąć myśli i przenieść się w inny świat.

Co sądzisz o zajęciach z programu „Profis-Sport bez uzależnień”?

KS: To bardzo fajna i ciekawa inicjatywa. Cieszę się, że w Polsce przestaje być zaniedbywany aspekt rozwoju mentalnego. Każdy sportowiec powinien znać swoje mocne strony i te, nad którymi musi popracować. Musi wiedzieć, co na niego działa, jak kontrolować emocje. Jako zawodniczka dość późno dojrzałam do tego, że jest to tak samo istotne jak odżywianie i regeneracja, ale jak to się mówi – lepiej późno niż wcale.

Czy jesteś uzależniona od sportu?

KS: Gdybym nie była uzależniona od sportu, to byśmy dzisiaj nie rozmawiali. (śmiech) Zdecydowanie jestem uzależniona. Teraz szczególnie odczuwam to uzależnienie, kiedy nie mogę grać. Tęsknię za takim normalnym funkcjonowaniem w zespole, za meczowymi emocjami. Myślę, że to najlepsze uzależnienie, jakie istnieje.