Uzależnieni od sportu #18 – Ewa Lewandowska

Autor: Krzysztof Gostomczyk | 12/30/2021
Powrót
Uzależnieni od sportu #18 – Ewa Lewandowska

Ewa Lewandowska jest jedną z największych nadziei żeglarskich w naszym Klubie. Reprezentuje KS AZS AWFiS od samego początku swojej kariery żeglarskiej. W klasie Optimist wywalczyła brązowy medal na Mistrzostwach Europy, a obecnie przygotowuje się do sezonu na łódkach klasy 420.

Od którego roku życia trenujesz żeglarstwo?

Ewa Lewandowska: Pierwszą styczność z żeglarstwem miałam na półkoloniach. W takich regatach szkółkowych brałam udział już w wieku 8 lat. Rok później jeździłam już na ważniejsze regaty i prawdziwe treningi w Górkach Zachodnich.

 

Skąd wzięła się twoja pasja do żeglarstwa?

EL: Tą pasją zaraził mnie mój brat. Zaczął pływać rok wcześniej. Jego do żeglarstwa zachęciła koleżanka z klasy, która zebrała sporą grupę na półkolonie. Brat się zachwycił tym sportem, bo wcześniej szukał swojej dyscypliny. Wtedy rodzice stwierdzili, że może też bym spróbowała. Wcześniej uczęszczałam na zajęcia z baletu, ale to nie było to. Na samym początku żeglarstwo też mi się nie spodobało, bo miałam 8 lat i sama wchodziłam na łódkę i odpływałam. Czułam się samotna i brakowało mi pomocy na wodzie, ale miałam duże wsparcie od trenerki Marty Olędzkiej i dzięki niej bardziej wciągnęłam się w pasję do żeglarstwa. Teraz moim trenerem jest Adam Paszek i jego zasługą jest pielęgnacja tej pasji.

 

Czy trenujesz tylko w Klasie Optimist?

EL: Gdyby nie wybuch pandemii, z pewnością pływałabym już na innej klasie, ale ograniczenia w treningach nie pozwoliły mi nauczyć się czegoś nowego. Miałam w planach przejść na klasę dwuosobową 420 wraz z koleżanką. Gdy wznowiono regaty to wróciłam jednak do Optimista. Wystartowałam w Mistrzostwach Europy i zdobyłam brązowy medal. W następnym roku moja koleżanka od 420-tki zrezygnowała, więc jeszcze wzięłam udział w Mistrzostwach Świata w Optimiście. Bardzo dobrze mi w nich szło, bo prowadziłam przez 4 dni w klasyfikacji kobiet, a później w złotej grupie trochę słabiej mi poszło i skończyło się bez medalu. Jestem bardzo zadowolona, bo to jeden z lepszych moich występów od paru lat. W międzyczasie startowałam również na 420-tce. Znalazłam nową koleżankę do żeglowania w tej klasie – Julię Żmudzińską, która pochodzi z Bydgoszczy, więc dopiero się poznajemy. W następnym sezonie już definitywnie przesiadam się na 420-tkę, bo na Optimiście można się ścigać tylko do 15. roku życia.

 

Jakie są twoje największe osiągnięcia?

EL: Do wspomnianych ME i MŚ w klasie Optimist mogę dodać Drużynowe Mistrzostwa Europy. Zdobyliśmy tam drugie miejsce, ale tam wyszły spore kontrowersje. Do finału doszliśmy z reprezentacją Włoch. W rundzie eliminacyjnej mieliśmy więcej punktów od nich, ale bezpośrednio przegraliśmy z nimi. Ostatecznie przy wyniku 1:1 nie udało się rozegrać decydujących regat, więc organizatorzy podjęli decyzję o zwycięstwie drużyny włoskiej.

 

Co chciałabyś jeszcze osiągnąć?

EL: W klasie 420 chciałybyśmy wystartować na imprezach mistrzowskich typu Mistrzostwa Świata czy Europy. Z Julią stawiamy sobie też cel, aby pojechać na Youth Sailing World Championship. Są to zawody rangi olimpijskiej dla młodzieży. Z każdego kraju startuje tam jedna załoga. To duży zaszczyt, aby wziąć udział w takich regatach. Niedawno mój brat wrócił z takich regat, które odbyły się w Omanie, gdzie startował w klasie 420. Dla niego to jednak ostatni start w 420-tce, bo kończy 18 lat.

 

Czy przydarzyła Ci się jakaś niezwykła historia na regatach?

EL: Pojechałam kiedyś na Mistrzostwa Europy, gdzie startowały 3 dziewczyny i 4 chłopaków z Polski. Odbywały się po dwa wyścigi każdego dnia. Bardzo dobrze mi szło, na pierwszym znaku byłam trzecia. Udało mi się nadrobić i wpłynęłam na metę jako pierwsza. Podpłynęłam do sędziego i okazało się, że mam nieodpowiednio przywiązane czerpaki i dał mi 6 punktów karnych. W kolejnym wyścigu płynęłam trzecia, a za mną koleżanka z kadry Polski. Nie widziałyśmy już za bardzo dwóch prowadzących zawodniczek. Wiatr osłabł i na dolnych znakach organizatorzy postanowili zakończyć zmagania. Mi się wydawało, że te dwie zawodniczki przepłynęły między motorówką a boją, więc stwierdziłam, że też tak przepłynę. Oczywiście wszystkie kolejne dziewczyny popłynęły moim śladem, a okazało się, że to było źle, bo trzeba było wpłynąć na boję. Rezultatem było nieukończenie wyścigu przez większość zawodniczek, a ja to zapoczątkowałam. (śmiech)

 

Kto jest twoim sportowym idolem?

EL: Moim idolem jest Paweł Kołodziński z naszego klubu KS AZS AWFiS w Gdańsku. Jest bardzo sympatyczny i można z niego brać przykład. Wielokrotnie uczestniczył w zawodach międzynarodowych i startował na Igrzyskach Olimpijskich. Generalnie cieszę się, że jestem z nim w Klubie.

 

Jak wpłynęły na Ciebie zajęcia z programu „Profis – Sport bez uzależnień”?

EL: Na takich spotkaniach czułam się fantastycznie. Mogłam się spotykać i dyskutować z doświadczonymi żeglarzami. Dowiadywałam się wielu istotnych rzeczy i zawsze miałam uśmiech od ucha do ucha. Słowa od wybitnych sportowców czy trenerów mają ogromne znaczenie i mogą pomóc naprowadzić na odpowiednie, sportowe myślenie. Oni wiele razy próbowali różnych rozwiązań i z pewnością wiedzą, jaka droga dla młodego sportowca jest najlepsza.

 

Czy jesteś uzależniona od sportu?

EL: Chyba tak, ale to uzależnienie w dobry sposób. Żeglarstwo to moja największa pasja. Gdy schodzę na wodę, to pojawia się uczucie, że jest to coś mojego. Uwielbiam to uczucie wiatru podczas żeglowania. Po prostu żeglarstwo jest cudowne.