Uzależnieni od sportu #3 – Filip Front

Autor: Krzysztof Gostomczyk | 9/16/2021
Powrót
Uzależnieni od sportu #3 – Filip Front

“Uzależnieni od sportu” to cykl przedstawiający sportowców z różnych sekcji KS AZS AWFiS w Gdańsku. Nazwa odnosi się również do programu profilaktyczno-sportowego, który realizujemy dzięki pomocy Miasta Gdańsk. W trzecim odcinku przedstawiamy gimnastyka Filipa Fronta.

Filip Front jest jednym z największych talentów polskiej gimnastyki sportowej. Od niedawna reprezentuje barwy KS AZS AWFiS w Gdańsku. Jego największym sukcesem są medale Mistrzostw Polski w kategoriach junior oraz młodzieżowiec.

 

1) Od czego zaczęła się twoja pasja do gimnastyki?

 

Filip Front: Tak naprawdę przez przypadek. Rodzice zaprowadzili mnie na zajęcia w szkole sportowej, bo byłem bardzo żywym dzieckiem. Było już po testach wstępnych, które trwają zazwyczaj od kwietnia do czerwca. Ja dołączyłem przed początkiem roku szkolnego, ale klasa liczyła niewielu uczniów, więc wszyscy się zgodzili. Od pierwszej klasy się zaczęło i już tak zostało.

 

2) W jakiej konkurencji gimnastycznej czujesz się najlepiej?

 

FF: Ewidentnie kółka. Kiedyś to był skok, ale po kontuzji sporo się zmieniło i teraz już skupiam się na kółkach. To jest moja przyszłość i w tym chcę się spełniać. Na zawodach sytuacja wygląda tak, że można startować w konkretnych konkurencjach, ale też w wieloboju. Najbardziej wszechstronni sportowcy mogą wystartować na jednych zawodach nawet w siedmiu finałach. Zazwyczaj bywa tak, że finaliści wieloboju startują w dwóch lub trzech konkurencjach, ale ja będę się skupiał głównie na kółkach. Na tym będę miał maksymalne skupienie.

 

3) Co skłoniło Cię do reprezentowania KS AZS AWFiS Gdańsk?

 

FF: Od czterech lat jestem w jakimś stopniu związany z KS AZS AWFiS Gdańsk. Trenowałem na początku z trenerem Leszkiem Blanikiem, a od jakiegoś czasu trenuję z trenerem Adrianem Łopatyńskim. Cały czas przebywałem w otoczeniu klubu. Trenowaliśmy razem, kiedy był Ośrodek Przygotowań Olimpijskich. Klub dawał mi bardzo dużo, a nic nie oczekiwał w zamian. Klub nie miał z tego żadnych realnych korzyści, bo robiłem punkty dla innego klubu, a mimo to się mną opiekował. Miałem sporo udogodnień organizacyjnych – noclegi, fizjoterapia, a nawet zdarzało się, że trenerzy pomagali mi dochodzić do siebie po kontuzji. To powód, dlaczego chciałem tutaj przejść. Byłem pewny, że dołączę do AZS AWFiS Gdańsk w momencie, gdy przyjdę tutaj na studia.

 

4) Jak wygląda współpraca z Prezesem Leszkiem Blanikiem, mistrzem olimpijskim z Pekinu?

 

FF: Było to duże wyróżnienie. Nasza znajomość rozpoczęła się od współpracy przy Ośrodku Przygotowań Olimpijskich. Tam trenowało ośmiu najbardziej wyróżniających się chłopaków z całej Polski. Niestety przez sprawy organizacyjne to wszystko się posypało i część wróciła do siebie. Później wyszło tak, że trenowałem indywidualnie z trenerem Leszkiem. Nasza współpraca dobrze szła, ale pojawiła się moja kontuzja. Trener Leszek Blanik później został prezesem klubu i pojawiły się nowe obowiązki. Nie mogliśmy już pracować w pełnym wymiarze czasowym, więc zacząłem pracę z trenerem Adrianem. Teraz trener Leszek wspiera mnie zza kulis. Nie pomaga mi na sali, ale wiem, że zawsze mogę na niego liczyć i spytać o poradę.

 

5) Które zawody są dla Ciebie najbardziej pamiętne?

 

FF: Myślę, że jeszcze takich nie mam. Moja kariera jest jeszcze przede mną. Moje osiągnięcia na razie sięgają co najwyżej Mistrzostw Polski, ale mam nadzieję, że niebawem dopiszę sukcesy międzynarodowe. Do tej pory każdy mój wyjazd na zawody poza krajem nie dochodził do skutku. Najpierw miałem jechać na Europejski Festiwal Młodzieży, ale wówczas dzień przed wyjazdem złapałem kontuzję, wykluczającą mój start. W kolejnych zawodach nasza kadra została wykluczona z powodu problemów organizacyjnych w związku. Były to Mistrzostwa Europy Juniorów. Konkurencja na tych mistrzostwach była taka, że mógłbym powalczyć o finał, ale niestety się nie udało. Myślę, że to jest przestroga i znak, że wszystko jeszcze przede mną.

 

6) Jakie są twoje cele na kolejne lata?

 

FF: W przyszłym roku celem są Mistrzostwa Europy seniorów. Będziemy walczyć o kwalifikację i pod tym kątem się teraz przygotowujemy. Chciałbym tam wystartować tylko w kółkach, ale to są drużynowe ME, więc muszę również pokazać moje umiejętności na innych przyrządach by mieć większy wkład w drużynę. Dalszym celem są Igrzyska Olimpijskie w Paryżu za 3 lata. Wiem, że ME to tylko schodek do Igrzysk Olimpijskich.

 

7) Jak wpływają na Ciebie kwadranse profilaktyczne z programu “Uzależnieni od sportu”?

 

FF: Te spotkania świetnie wpływają na nasz rozwój sportowy. W naszej sekcji odbywa się sporo zajęć doszkalających. Takie programy są ważne, bo poszerzają naszą wiedzę nt. profesjonalnego uprawiania sportu. Gimnastycy, podobnie jak wszyscy sportowcy, powinni zwracać uwagę na ogólny rozwój w szerokim spektrum i stosować to w swoim życiu.

 

8) Czy sport jest twoim uzależnieniem?

 

FF: Zdecydowanie tak. Mam też jak każdy takie dni, że nie chce mi się trenować i przychodzić na halę, ale zawsze tutaj przychodzę. Wówczas bardziej chcę pogadać z tymi znajomymi z klubu, dowiedzieć się, co nowego na hali. Muszę po prostu przyjść tutaj codziennie. Odpoczynek też jest potrzebny, ale kiedy przyszła pandemia to po tych dwóch marcowych tygodniach lockdownu miałem już dość. Okazało się, że przedłużyło się do kilku miesięcy… Nie mogłem już wytrzymać w domu. Muszę tutaj przychodzić i trenować, bo inaczej ,,umieram”.