Uzależnieni od sportu #4 – Tytus Butowski

Autor: Krzysztof Gostomczyk | 9/23/2021
Powrót
Uzależnieni od sportu #4 – Tytus Butowski

“Uzależnieni od sportu” to cykl przedstawiający sportowców z różnych sekcji KS AZS AWFiS w Gdańsku. Nazwa odnosi się również do programu profilaktyczno-sportowego, który realizujemy dzięki pomocy Miasta Gdańsk. W czwartym odcinku przedstawiamy żeglarza Tytusa Butowskiego.

Tytus Butowski jest jednym z najbardziej utalentowanych polskich żeglarzy. Od tego sezonu startuje w olimpijskiej klasie 49er, a w swoim dorobku ma już Mistrzostwo Świata U-21, brąz Mistrzostw Europy U-21 oraz start w wyścigu finałowym Mistrzostw Europy seniorów w klasie 49er. Jego załogantem jest Łukasz Machowski.

Dlaczego zainteresowałeś się żeglarstwem?

Tytus Butowski: Mam taką standardową odpowiedź: żeglarstwo jest naszym sportem rodzinnym. Moja rodzina była bardzo mocno związana z Narodowym Centrum Żeglarstwa AWFiS. Byli prowodyrami pływania w Stoczni Gdańskiej i potem na Górkach Zachodnich. Jak miałem 2 tygodnie to już byłem na motorówce i tak to się zaczęło. Bardzo mi się spodobało i sam w pewnym momencie chciałem żeglować. Poprosiłem o prezent na swoją Pierwszą Komunię – łódkę Optimist. Wszyscy najlepsi żeglarze zaczynają od tej klasy. Dostałem tego Optimista i co ciekawe – został zakupiony od Mikołaja Staniula, który niedawno został Mistrzem Europy seniorów. Jesteśmy połączeni ze sobą od zawsze. Tak się zaczęła moja przygoda z żeglowaniem. Najpierw pływałem w klubie YKP Gdynia, a teraz jestem w KS AZS AWFiS Gdańsk. W 2013 roku wygrałem ME na Optimiście na Węgrzech. To mi otworzyło wrota do żeglarstwa i wiedziałem, że chcę to robić. Pojawiły się pierwsze marzenia o medalu olimpijskim. Po Optimiście zacząłem żeglować w Laserze, a teraz trafiłem na 49era.

Osiągasz coraz większe sukcesy w 49erze. Medal Mistrzostw Europy U-23, zwycięstwo w Mistrzostwach Świata U-21, finał ME seniorów. Czy już zawsze będziesz startował w klasie 49er?

TB: Myślę, że tak. Klasa Laser, na której żeglowałem, również była klasą olimpijską, ale żeglowanie na niej charakteryzuje się zupełnie inną specyfiką. Żegluje się samemu, jest to bardzo siłowe. Nie ma tak wielu aspektów żeglarskich, jak w przypadku 49era. Bardzo wiele się teraz nauczyłem jeśli chodzi o sprzęt, o pracę wszystkich żagli. Moja taktyka i strategia bardzo się rozbudowały. To szybka łódka, dlatego sprawia dużo frajdy. Na 49erze chciałbym osiągać największe sukcesy i walczyć na Igrzyskach Olimpijskich.

Czym się charakteryzuje klasa 49er, która jest zwana “żeglarską Formułą 1”?

TB: W klasach olimpijskich są dwie szybkie łódki dwuosobowe – katamaran Nacra17 i 49er. Nacra17 jest łódką latającą, więc kiedy zaczyna się rozpędzać na hydrofoilach może być szybsza niż 49er. Nasza klasa jest jednak bardzo widowiskowa i była pierwszą najszybszą klasą na Igrzyskach i dlatego też pojawiło się hasło “żeglarska Formuła 1”. Pływa bardzo szybko po wodzie, jest przeżaglowana – co oznacza, że posiada większą powierzchnię żagli niż kadłuba. Jakbyśmy 49era postawili na wodzie bez załogi to się wywróci. Załoga musi ze sobą współpracować. Jest bardzo dużo rzeczy technicznych – wszystko musi być perfekcyjnie dopracowane. To powoduje, że jest porównywana do Formuły 1. Oczywiście jest to mniej skomplikowane niż samochody, ale w pewnym stopniu to podobne.

Czy załogi 49er w Polsce współpracują, czy tylko ze sobą rywalizujecie?

TB: Bardzo pozytywne wrażenie wywarło na mnie to, że gdy zaczynałem żeglowanie w grupie 49era to na jednym z pierwszych treningów oznajmiono mi, że w naszej klasie nie ma żadnych tajemnic. W 49erze istotne jest ustawienie żagli i masztu. Wszystkie teamy mają między sobą tajemnice i jest to element rywalizacji, a u nas fascynujące jest to, że ja jako początkujący zawodnik mogłem bez problemu podejść do Łukasza Przybytka i Pawła Kołodzińskiego i zapytać, jakie mają dzisiaj naciągi na maszt albo w jaki sposób mają ustawione żagle. Mogłem też poprosić o filmy z treningu i bez problemu mi podsyłali. Wszystko to jest otwarte. Działa to też w ten sposób, że spotykamy się na odprawie i każdy dzieli się swoimi przemyśleniami. Jest to niesamowite, bo osiągnąć taką współpracę bez tajemnic nie jest wcale łatwo. Dzięki temu wszyscy przemy do przodu jako team. Jeśli jesteśmy lepsi jako drużyna to każdy z nas jest coraz lepszy. Pokazaliśmy to na ME seniorów w Grecji, gdzie byliśmy jedynym krajem, który miał pięć załóg w złotej grupie. To też zasługa trenerów 49er Team Polska Pawła Kacprowskiego i Arkadiusza Fedusio. Trenerzy ładnych parę lat temu żeglowali razem i są przyjaciółmi. Dzięki temu nasz team dobrze działa. Gdy byliśmy na ME juniorów z trenerem Przemkiem Filipowiczem, to szkoleniowiec rozmawiał z trenerami z Niemiec i oni potwierdzili, że u nich nie ma takiej współpracy. Zrobiliśmy niesamowity progres. Nasza załoga pływa pierwszy rok na 49erze, a zajmujemy czołowe miejsca na Mistrzostwach Europy seniorów. Wiąże się to z tym, że mamy dobre zaplecze i ogromną pomoc teamu.

Jaka impreza sportowa była dla Ciebie największym przeżyciem?

TB: Dużo takich imprez miałem. Wcześniej, jak startowałem na Laserze, zająłem 3. miejsce na Mistrzostwach Świata World Sailingu, które odbywały się w Gdyni. To impreza podobna do Igrzysk Olimpijskich. Startuje po jednym zawodniku z każdego kraju i są akredytacje. Jest zamknięta część dla zawodników. To było dla mnie duże przeżycie, bo czułem się wyjątkowo. Bardzo mi się podobało, że gdy zdobyłem brąz to dużo osób się tym zainteresowało. Wielkim przeżyciem było też zdobycie Mistrzostwa Świata U-21 w tym roku tym bardziej, że tak krótko żegluję na 49erze. Tak samo super było poczuć się członkiem 49er Teamu Polska i wiedzieć, że jest się w teamie na 100%.

Jaki jest twój cel żeglarski?

TB: W żeglarstwie jest specyficznie, bo na Igrzyska jedzie tylko jeden reprezentant z kraju, co sprawia ogromną trudność zakwalifikowania się na te zawody. Jest tam 19 załóg. Na Mistrzostwach Świata może startować nawet do 100 załóg, więc poziom sportowy na MŚ jest wyższy. Trudniej jest zdobyć medal MŚ, ale Igrzyska Olimpijskie to jest tak wyjątkowa i popularna impreza, a medal jest marzeniem każdego sportowca, rywalizującego w sportach olimpijskich. Wydaje mi się, że to moje największe marzenie. To jest zwieńczenie całej ciężkiej pracy, którą sportowiec wkłada przez swoją karierę.

W programie “Uzależnieni od sportu” trenerzy przekazują młodym sportowcom wskazówki dot. profesjonalnego uprawiania sportu. Czego nauczyłeś się z kwadransów profilaktycznych?

TB: Wszystkie takie programy są super, bo pokazują, jak wygląda profesjonalne sportowe życie. Wydaje mi się, że życie sportowca i osiąganie wyników dostarczają bardzo dużo adrenaliny. Często sportowcy nie potrzebują już innych bodźców, bo są zaspokojeni sportem. Używki nie są mi do niczego potrzebne.

Czy jesteś uzależniony od sportu?

TB: Myślę, że każdy sportowiec jest uzależniony od sportu. Dzieje się tak, przez te wszystkie bodźce, które sport przynosi. Mam takiego trenera, u którego kiedyś ćwiczyłem. Kiedy zakończył karierę tak bardzo pragnął rywalizacji, że został kolarzem. Nie był w stanie żyć bez sportu. Gdy wiele lat ciężko pracujesz, to w pewnym momencie nie jesteś w stanie bez tego żyć.

Dziękuję bardzo za rozmowę.