Uzależnieni od sportu #5 – Mikołaj Rudnicki

Autor: Krzysztof Gostomczyk | 9/30/2021
Powrót
Uzależnieni od sportu #5 – Mikołaj Rudnicki

“Uzależnieni od sportu” to cykl przedstawiający sportowców z różnych sekcji KS AZS AWFiS w Gdańsku. Nazwa odnosi się również do programu profilaktyczno-sportowego, który realizujemy dzięki pomocy Miasta Gdańsk. W piątym odcinku przedstawiamy florecistę Mikołaja Rudnickiego.

Mikołaj Rudnicki jest szermierzem KS AZS AWFiS Gdańsk. Specjalizuje się we florecie. Jego największe sukcesy to medale Mistrzostw Europy juniorów w drużynie oraz srebrny medal Mistrzostw Polski seniorów indywidualnie. W najbliższym czasie planuje odgrywać znaczącą rolę w kadrze Polski, w której trenuje od kilku lat.

 

Jak rozpoczęła się twoja przygoda z floretem?

Mikołaj Rudnicki: To dość zabawne, ale zaczynałem od innego sportu niż szermierka. To był tenis ziemny, bo mieszkałem blisko kortów i tam rozpocząłem przygodę ze sportem. Później poszedłem do SP nr 70, która jest również Gdańską Szkołą Szermierki. Po jakimś czasie musiałem wybrać jeden sport i tak mi się spodobała szermierka, że zostałem w tym. Pokochałem to, co robię i nadal trenuję. Oprócz tenisa próbowałem też trochę pięściarstwa, bo mój tata jest byłym pięściarzem. To świetny sport. Klimat na treningach i wysiłek jest znakomity. Po zajęciach zawsze wychodziłem zadowolony. Interesowała mnie rywalizacja, nie bez przyczyny na pięściarstwo mawia się “szermierka na pięści”.

 

Które zawody zapadły Ci najbardziej w pamięć?

MR: Generalnie mam trzy takie największe wspomnienia. Mój pierwszy medal Mistrzostw Europy w drużynie, który wywalczyliśmy w Mariborze w 2015 roku. Wygraliśmy wtedy walkę o brąz z Francuzami. Drugim wspomnieniem jest wicemistrzostwo Europy w Soczi w 2018 roku na zakończenie moich występów w kategorii juniorskiej. Walczyłem jako ostatni w pojedynku półfinałowym i udało mi się wygrać jednym trafieniem z rywalem z Niemiec. Bezpośrednio przegrałem, ale drużyna zostawiła mi przewagę. To była bardzo ciężka walka. Udało się wynik dociągnąć po ciężkich bojach. Trzecim takim świetnym wspomnieniem był srebrny medal Mistrzostw Polski seniorów. W końcu indywidualnie w seniorach mogłem się pokazać i od razu zdobyłem srebrny medal. Pokonałem dobrych przeciwników, byłem w świetnej formie. Dobrze to wspominam.

 

Czy ważniejsze są dla Ciebie sukcesy indywidualne, czy drużynowe?

MR: Jeden i drugi sukces smakuje tak samo. Są równie ważne. Jadąc na mistrzostwa wiesz, że masz start indywidualny i drużynowy. Skupiasz się na obu tak samo. Dla mnie nie ma różnicy. Gdy kiedyś byliśmy na mistrzostwach i Andrzej Rządkowski zdobywał medal to bardzo mu dopingowaliśmy. Następnego dnia mieliśmy zdarte gardła. Jest team spirit. To jest piękne.

 

Jakie są twoje cele sportowe?

MR: Konkretny cel na ten sezon to kwalifikacja na Mistrzostwa Europy i Świata, czyli muszę być w czołowej czwórce rankingu krajowego. To główny cel. Długoterminowo spoglądam na Paryż. Po pierwsze – chciałbym tam się zakwalifikować i małymi kroczkami podnosić sobie poprzeczkę. Kwalifikacje w szermierce nie są łatwe, ale postaram się powalczyć.

 

Jak wygląda szermiercza codzienność?

MR: Zarabiamy niewielkie pieniądze. Jest to zazwyczaj związane ze stypendiami z Urzędu Marszałkowskiego i z Ministerstwa. Duże wsparcie mamy też od Klubu. Nie musimy się martwić o sprzęt. Dodatkowo możemy korzystać z sal treningowych, sauny czy siłowni. O sponsorów indywidualnych jest bardzo trudno. Transmisje z zawodów są przeprowadzane w Internecie, ale mają niewielką oglądalność, więc ciężko zachęcić firmy do współpracy.

 

Czy zajęcia z programu Profis – sport bez uzależnień mogą zmienić podejście sportowca do zawodów?

MR: Oczywiście zmieniają perspektywę młodych sportowców. Kwadranse profilaktyczne otwierają nam oczy na różne tematy. Ważna jest również współpraca z psychologiem czy trenerem mentalnym. Aby był lepszy efekt, zajęcia ze specjalistami powinny odbywać się bardzo regularnie jak trening. My mamy zajęcia z programu Profis, co drugi trening. Dowiadujemy się na szkoleniach ciekawych rzeczy, a dużą wartością jest sposób przekazywania wiedzy i interakcja z grupą. Najlepszym sposobem na zapamiętanie wiedzy jest dyskusja. Ważne, że takie kroki są czynione, bo psychika w życiu sportowca jest najważniejsza.

 

Czy czujesz się uzależniony od sportu?

MR: Zdecydowanie tak! Gdy mam dni wolne, wynikające z rozpiski od trenera, to przychodzę do klubu i siadam z chłopakami. Oglądam ich walki. Bezpośrednio jestem uzależniony od szermierki. Nie wyobrażam sobie skończyć z tym sportem. Muszę przeżywać emocje, trenować. Myślę, że ma tak większość sportowców.