Uzależnieni od sportu #8 – Mateusz Kierzkowski

Autor: Krzysztof Gostomczyk | 10/21/2021
Powrót
Uzależnieni od sportu #8 – Mateusz Kierzkowski

Mateusz Kierzkowski to jeden z najbardziej utytułowanych czynnych sportowców sekcji pływackiej KS AZS AWFiS w Gdańsku. W swoim dorobku ma wiele medali Mistrzostw Polski w stylu motylkowym oraz zmiennym. Reprezentował Polskę na Mistrzostwach Europy Juniorów i Seniorów. Obecnie zajmuje się również szkoleniem młodzieży w naszym Klubie.

Od czego zaczęła się twoja przygoda z pływaniem?

Mateusz Kierzkowski: Wszystko zaczęło się w podstawówce. W szkole powstał Klub, który typował zawodników i powstała szkółka pływacka. Z niej wyszli pływacy do klubu. Nie miałem żadnych problemów ze zdrowiem. Po prostu rodzice chcieli mnie wysłać na zajęcia z pływania.

Najlepsze wyniki osiągałeś w stylu motylkowym, ale startowałeś też w zmiennym. Który styl olimpijski jest najtrudniejszy?

MK: Styl motylkowy jest najtrudniejszy do opanowania technicznie. Wchodzą aspekty techniczne i duża sprawność fizyczna. Trzeba mieć silny brzuch i plecy. Delfin składa się z trzech grup zawodników – są zawodnicy dobrzy technicznie, silni fizycznie i tacy, którzy łączą jedno z drugim np. Phelps. Ja zaliczam się do “techników”. W dużej mierze technika mi pomogła. Nie jestem mega silny, ani nie mam wybitnych warunków fizycznych, bo 1,83 m na pływalni nie sprawia żadnego wrażenia. Są też Japończycy i Chińczycy, którzy raczej nie są wysocy, ale są bardzo silni, dlatego też osiągają bardzo mocne wyniki w stylu motylkowym. Z jednej strony skoro ten styl jest trudny do opanowania to mniej osób może w nim startować, ale jeżeli ktoś chciałby osiągnąć sukces to i tak jest ciężko. Do każdego stylu trzeba mieć predyspozycje.

Czy można startować we wszystkich stylach pływackich?

MK: W dzisiejszych czasach jest mocna specjalizacja stylowa. Zawodnicy, którzy wybijają się na arenie międzynarodowej, specjalizują się w konkretnych stylach. Ewentualnie w stylu dowolnym, gdzie jest więcej dystansów startowych to można wystartować na kilku dystansach i jest w stanie zdobyć więcej medali. Fenomen Phelpsa, który potrafił osiągać sukcesy w stylu motylkowym, zmiennym i kraulu to raczej się już nie powtórzy.

Czy Mistrzostwa Europy seniorów to były najlepsze zawody w twojej karierze?

MK: Dwukrotnie byłem na ME seniorów, a raz na ME juniorów. Byłem finalistą na czempionacie juniorskim i dwukrotnie półfinalistą na zawodach seniorskich. Pod względem doświadczenia i rangi zawodów to były najlepsze imprezy. W tamtym okresie osiągnąłem świetny wynik, który był 3. rezultatem na tym dystansie w historii Polski. To była klasa mistrzowska międzynarodowa. Na MP 2007 przegrałem tylko z Pawłem Korzeniowskim. Pół roku przed Igrzyskami. Zabrakło mi do startu na IO w Pekinie 0,75 sekundy. Taka była droga kwalifikacyjna, więc nie miałem innych szans pojawić się na Igrzyskach Olimpijskich.

Jakie masz cele na kolejne miesiące w swojej karierze sportowej?

MK: Jestem już wiekowym zawodnikiem, więc nie oszukuję się, że mam jeszcze szanse na Igrzyska Olimpijskie. Chciałbym jeszcze postartować w pływaniu i ratownictwie wodnym. W tej drugiej dyscyplinie można wystartować na World Games, czyli igrzyskach sportów nieolimpijskich. Jest szansa, że tam będę startować. Jeśli się uda wdrożyć technikę sportu to szansa jest. Zaplecze pływackie mam, więc jedno kryterium mi odchodzi. Podczas kariery sportowej zawsze byłem średniodystansowcem, więc tak intensywnie w moim wieku jest ciężko trenować. Widzę potencjał w krótszym dystansie i w tym kierunku teraz trenuję i będę przygotowywał się do Mistrzostw Polski.

Czy w KS AZS AWFiS Gdańsk widzisz swoich następców?

MK: Większość zawodników przenosi się po szkole średniej do ośrodków z dostępem do długiego basenu. Obecnie z trenerem zaczynamy działania w kierunku rozwoju naszej sekcji. Na różnych wydarzeniach sportowych, gdzie pełnię rolę szkoleniowca, staram się promować Gdańsk czy Trójmiasto jako dobry ośrodek do uprawiania sportu. Na poziomie liceum mamy kilku młodych i ambitnych zawodników. Przy systematycznej, ciężkiej pracy mają szansę się bardzo rozwinąć. Za studentów jest Damian Partyka, który ma spory potencjał. Póki co powinien skupić się na walce na arenie krajowej, bo ma szanse nawet na medale. Jest rozwojowym zawodnikiem. Studiuje na drugim roku Akademii Wychowania Fizycznego i Sportu w Gdańsku. Teraz niestety pandemia trochę pokrzyżowała plany treningowe. Liczymy, że za Damianem, który przyszedł do nas z Delfinu Gdynia pojawi się więcej osób, chcących dołączyć do naszego klubu. Mamy teraz lepszą personalizację treningu i pomoc mentalną niż tam, gdzie są duże grupy. To duży plus, jeśli chodzi o KS AZS AWFiS w Gdańsku. Chcemy wrócić do czasów, kiedy nasz klub wygrywał klasyfikację klubową na Mistrzostwach Polski i wystawiał reprezentację na imprezy międzynarodowe.

Co sądzisz o programie Profis – Sport bez Uzależnień, realizowanym przez nasz Klub przy pomocy Miasta Gdańsk oraz Ministerstwa Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu?

MK: Inicjatywy dotyczące wsparcia mentalnego sportowców są w dzisiejszym sporcie nieodzowne. Szkoda, że tak mało mówiło się o tym temacie w czasach, kiedy próbowałem wypełnić minimum na Igrzyska Olimpijskie. Im wędruje się wyżej tym ścieżka jest bardziej stroma. To są właśnie te szczegóły w treningu, które pomagają zaatakować szczyt. Jest dobrze, gdy sportowiec, mając wsparcie kogoś kompetentnego, opanuje koncentrację, wyobraźnię czy rozmowę z samym sobą. “Działania są odzwierciedleniem myśli sportowca.”

Czy czujesz się uzależniony od sportu?

MK: Nie da się ukryć, że jestem uzależniony od sportu. Nie widzę możliwości, żeby mieć dłuższą przerwę od treningów. Jeśli nie pływanie to chociaż idę pobiegać, byle się poruszać. Moim zdaniem jest to potrzebne do balansu życia. Wówczas głowa dobrze pracuje. Jeśli ktoś trenował całe życie to nie da się od tego uciec. To pozytywny nałóg, który jest świetnym plusem do życia.